Trochę turpizmu ;-)
25/05/2012 3 komentarzy
W Trójmieście jest piękna pogoda i “jak zwykle niezwykłe zachody słońca” (to akurat Szekspir – 10 pkt. do lansu, jak ktoś wie z jakiego utworu :-)
Organizatorzy TravelCampu po prostu dbają o detale! Każdy potrafiłby zorganizować sponsorów i lokal – ale nie każdy pomyśli o klimacie spotkania i zamówieniu pięknej pogody. Piotr jest profesjonalistą i nie zapomniał o niczym!
Ale perły przed wieprze: polska branża turystyczna sama wie najlepiej, jak się promować i jak korzystać z nowych mediów. Nie wierzycie? Wystarczy zerknąć do 4 sq, Fejsa albo przejrzeć blogosferę – co jeden fanpage to lepszy, wpisy porywające a serwery wieszają się z powodu przeciążenia booking engin’ów. Co więcej – polska turystyka jest bogata i jak będzie potrzebowała szkoleń lub konsultacji, to sobie je kupi – a na sponsorowane imprezy nie będzie jeździć.
OK – wyzłośliwiam się, ale nie mogę ogarnąć sytuacji, w której można spotkać się z profesjonalistami, porozmawiać bez presji czasu (mogliśmy siedzieć na afterparty, ile dusza zapragnie) zadać pytania dosłownie o wszystko, nawiązać kontakty i przedyskutować wątpliwości z ludźmi z branży IT albo turystycznej (zależy, co kogo boli) – i nie skorzystać z tego z niewiadomych przyczyn!
Ergo – trzeba kasować za każdą poradę, za każdą najmniejszą rozmowę, za każdy przejaw wsparcia i życzliwości – wtedy wszystko nabierze wartości. Może zrobimy licytację: jak kosztowna musi być impreza networkingowo-merytoryczna, żeby wzbudziła zainteresowanie polskiego przedsiębiorcy turystycznego?
Tymczasem spotkanie było świetne – niecierpliwie czekam na podlinkowanie materiałów – na razie odsyłam do oficjalnej strony TravelCamp i ewentualnie materiałów z poprzedniej edycji.
Powtórzyły się wezwania, żeby nie oddawać pola tam, gdzie nas nic nie kosztuje zajęcie kawałka przestrzeni. No bo jak np. wyjaśnić brak zainteresowania tak prostym mechanizmem jak 4sq? Zaistnienie w tej aplikacji “kosztuje” minutę klikania – potem pozostaje czekać na klikaczy społecznych. Choćby ja! Chętnie zostanę burmistrzem jakiegoś ładnego hotelu :-)
Jeśli nie rozumiecie o czym piszę, to wyjaśnię za odpowiednią kwotę, bo za darmo to można było dowiedzieć się w Gdańsku :-P
Pamiętacie ten wiersz Andrzeja Bursy:
Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkę
ergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca nie (…)
Ja lubię małe spotkania z ciepłym klimatem i możliwością swobodnej rozmowy – jeśli jednak branża woli duże zloty za ciężkie pieniądze – to może tędy droga…
Tymczasem serdecznie dziękuję tym przedstawicielom branży, którzy się pojawili: za wszystkie ciekawe rozmowy, odpowiedzi na moje pytania, możliwość (poza)merytorycznej dyskusji – a organizatorom za inicjatywę, poczęstunek, prawdziwie zimne piwo i świetną atmosferę (tu ukłon w stronę sponsorów HRS.pl, Travelport Polska i ArtWeb-Media – oby Wam darzyło po wsze czasy). Były jeszcze prezenty i losowania, ale nic nie wygrałam, więc muszę się wybrać na kolejny TravelCamp (już wiemy dokąd, Piotrze?).

Zaczęłam czytać ten artykuł dość obojętnie: coś tam o Facebooku, coś tam o m-banku, coś tam o permanentnej inwigilacji (wiedzą już, że kupuję w Massimo Dutti, chadzam do Multikina i pijam kawę w Starbucksie!). Rzeczywistość nowych mediów…
